Dusza Nauczycielki cz. 2

Przeczytaj pierwszą część: tutaj

Jeśli myślicie, że my nic nie czujemy, kiedy widzimy wasz ból
To się mylicie.
Też jesteśmy kobietami, matkami, nauczycielkami.
Czujemy to samo co wy. 25 razy mocniej.

***
Co dzieje się teraz w grupie?  Podglądnijmy: salę wypełnia miły gwar i urzekające roztargnienie. Dziesięcioro rozbawionych, troje żywo dyskutujących, sześcioro tańczących z wielką pasją i poczuciem wyjątkowego zadowolenia, a pięcioro wyczekujących cierpliwie przy moim biurku dzieci – taki obrazek jest w zastępstwie wielu słów komentarza. Czy te statystyki nie przekonują do mojej osoby? Przecież za atmosferę w grupie odpowiedzialny jest nauczyciel. Czy to zbyt mało, aby dokonać szybkiej i krótkiej oceny sytuacji? Przecież jest dobrze, zwyczajnie, bezpiecznie.

Nie potrafię dotrzeć do tej mamy. Do kobiety takiej jak ja. Mogłaby być moją przyjaciółką. Mogłaby zmienić swoje życie. Mogłaby. Gdyby tylko chciała, gdyby tylko… Oddała Adasia w moje ręce. Dlaczego tak bardzo martwi się, że odbiorę jej jakąś ważną część w tej uzależniającej, matczynej miłości? Dlaczego niektóre mamy boją się? Że nauczycielki odbiorą im to, na co pracowały nieprzespanymi nocami i oszukiwanym brakiem zmęczenia? Jednym uśmiechem nie można zabrać komuś miłości, ale można mu pomóc. Pomóc odpocząć. Zdjąć z rąk niepokój, ulżyć plecom. Podarować przestrzeń na parę godzin, na parę chwil. To i tak za mało wobec tygodni i miesięcy spętanych symbiotyczną więzią tkaną z nieuzasadnionych obaw i nadmiernej troski wobec swojego dziecka.

***
To trudna decyzja o ich uzupełniającej się samodzielności, która tego dnia po raz pierwszy została wystawiona na próbę. Ona samotnie wychowująca swojego syna i on na jej wyłączność, zaprogramowany na „ja”. I wreszcie zniecierpliwienie w bezradnym spojrzeniu, w kropelkach potu pomiędzy brwiami. Nie trzeba słów. Mnie nie trzeba. Jestem nauczycielką przedszkola. Jestem mamą. Ja rozumiem. Z repertuaru swoich matczynych zachowań wybrała bezwarunkowe szczęście swojego syna, ale nieustanny niepokój o jego zadowolenie w korporacji 25 interesów, próśb, zachcianek i powodów, dla których jej syn będzie traktowany na równi ze wszystkimi dziećmi, okazał się zbyt ciężki na jej delikatne barki. Jestem nauczycielką, a to zobowiązuje mnie do tego, aby traktować wszystkie dzieci tak samo, z takim samym zaangażowaniem i z równą motywacją do wszystkich przedsięwzięć. Na tym polega satysfakcja z zawodu nauczyciela przedszkola. To praca nastawiona na działanie w zespole, wymierzona w grupę jako cel wszelkich dobrych intencji wychowawcy. To integracja uczuć, integracja dzieci z różnym potencjałem intelektualnym, emocjonalnym, artystycznym. To pasja odkrywania dziecięcych umiejętności. To radość tworzenia nowych więzi, nowych możliwości. Tak rodzą się uczucia do wszystkich dzieci, przy jednoczesnej rodzącej się przyjaźni do każdego dziecka z osobna.

***
Komu uda się być na tyle kompetentnym, aby przekonać tę matkę, że współczesne przedszkole jest najlepszym wyborem dla dotychczasowej idealnie zakamuflowanej samotności jej syna, której ona kompletnie sobie nie uświadamia. W towarzystwie czterech ścian pięknego salonu, przed okazałym ekranem plazmy Adaś wystukuje pierwsze litery angielskich słów do swoich wirtualnych przyjaciół. Tak spędza większość czasu w domu, w parterowym pałacu umarłych marzeń o prawdziwym dzieciństwie. Oszukiwany przez swoją matkę, że tak wygląda szczęście czteroletniego chłopca.

W pewnym momencie naszej wzajemnej szarpaniny spojrzeń i słów…

Proszę Pani, Adaś jest dzieckiem, niech pani o tym nie zapomina! Ma prawo do przyjaciół, urodzin z cukierkami i podartych portek od gry w piłkę!!! – no może tylko z tymi portkami przesadziłam..

***
Jestem mamą i nauczycielką przedszkola. To podwójna satysfakcja.
I rozczarowanie po drugiej stronie lustra. Jak Alicja, tylko w innej, mocno zmienionej wersji, w tej bajce nie znalazłam wielkiego kapelusza słodkich smakołyków. Za to napięcie w trzykrotnym wydaniu, o innym natężeniu każde: jej, moje i Adasia. Zerwany most, brak perspektyw i kompetentnych budowniczych, aby go odbudować.

***
Jestem wychowawcą. Nadaję rytm. Rytm zadowolenia, dobrego samopoczucia, pozytywnej energii. W tym rytmie bawią się dzieci, uczą i dojrzewają do bycia ze sobą. W tym rytmie ich serca biją o wiele szybciej, gdy spotykają się razem na swoim terytorium, na swojej przestrzeni, w swojej sali. W zaróżowionych policzkach, w przymkniętych oczkach podczas ciszy poobiedniej, w poczuciu beztroskiego, pastelowego bezpieczeństwa, komponuje się idylla dzieciństwa. Serce Adasia też zaczyna bić mocniej. W rytmie takim, jak biją serca szczęśliwych dzieci, które wśród rówieśników odkrywają prawdę o przyjemności bycia z innymi. Mają na to warunki, czują się bezpieczne. Mają kogoś, kto nad nimi czuwa. Mają mnie.

***
Przychodzisz do pracy, a salę wypełniasz Ty i Twoja pewność siebie, że dziś zmienisz bieg wydarzeń. Że tym razem uda Ci się kropelką różu zmienić kolor Oceanu. To dobrze, że towarzyszy Ci motywacja. Do czynienia rzeczy niezwykłych, szalenie indywidualnych, delikatnych.

Ale pamiętaj, że jeśli nie wyhamujesz, popłyniesz z prądem.

Nieodwzajemniony dystans pozbawi Cię sił do działania. Odbierze motywację i zasieje ziarno wątpliwości, którego plony będziesz plewić nawet wówczas, gdy ta rodzina zniknie z twojego przedszkolnego świata. Ale nie wewnętrznego. Nauczycielki nie zapominają. My nie usiądziemy spokojnie, będziemy chodzić po sali.
I będziemy się niepokoić.

A kto potrafi ukoić niepokój kobiety o pięknej duszy?

Tylko jej przyjaciółka – druga nauczycielka. Gdy uczestniczyłam
w 9. Forum, rozwiałam swoje wątpliwości, że jestem za mało kompetentna. Że jestem za młoda, aby doradzać, aby dostrzegać, aby zwracać uwagę, aby pomagać. Że mam za dużo lat, aby trzymać za rękę młodych, aby towarzyszyć ich niezależności i dzielić się swoim doświadczeniem. Bezcennym. Wyleczyłam się. Forum jak dobry, troskliwy i wyrozumiały doktor leczy dusze nauczycielek. Aby się nie wypalić zawodowo. A życie osobiste, aby nie legło w gruzach niepokojów i braku wiary w siebie. Spróbujcie mieć o 6.30 przynajmniej 50 sposobów na 25 różnych rodzajów samopoczucia.
I być spełnioną i zadowoloną mamą każdego dnia. Niezmiennie. A my takie właśnie jesteśmy. W tym zawodzie pracuje się na pełnych obrotach. Tu nie można oszukiwać. Tu żyje się pełnią życia.

***
Pomału, z przesadną dozą ostrożności, oddaje mi syna w moje ręce… Śledzi każdy mój ruch, każdą zmianę w wyrazie mojej twarzy z uwagą i skrupulatnością detektywa, próbującego odkryć tajemnicę zamkniętych drzwi sali w kolorze seledynowym.