Moja Pani Beatka

4 września 2009 roku, godzina 17 i śmiertelny wypadek tuż pod moimi oknami. Nie wiedziałam, kto zginął i czy w ogóle, nie interesowałam się, miałam tyle swoich problemów związanych ze studiami. To dość ruchliwa ulica w mojej miejscowości i co jakiś czas zdarzają się tam wypadki. Na drugi dzień mama kazała przeszperać internet, bo podobno tragiczne zginęła przedszkolanka. Wszystko by się zgadzało. Pani Beatka mieszkała na moim osiedlu, była nauczycielką przedszkola, miała córcię, która też została poszkodowana. Była to nauczycielka z prawdziwego zdarzenia. Ciepła, otwarta, kochająca wszystkie maluchy, odkrywająca dziecięce talenty, moja ukochana Pani Beatka… Kiedy okazało się, że to ona została potrącona przez ten pędzący samochód, nie mogłam w to uwierzyć. Przecież to była młoda kobieta, która jeszcze tak wiele mogła w życiu zrobić. Jeszcze tyle dziecięcych główek przytulić, jeszcze tyle smutnych maluszków pocieszyć… PRZEMIENIĆ DZIECIĘCY ŚWAT! Tego dnia całkowicie zmieniły się moje priorytety, moje plany związane ze studiami. Dobrze, że to był wrzesień i można było załapać się na dodatkowy nabór. Zrezygnowałam ze studiów muzycznych, z kariery wielkiej śpiewaczki operowej i rzutem na taśmę dostałam się na pedagogikę. Dziś nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić w życiu coś innego niż praca z dziećmi. Chcę być jak moja Pani Beatka. Taka kochana przez dzieci, pełna pasji, gotowa do poświęceń. Kiedy mam trudne chwile, to przypomina mi się jej uśmiech, wtedy na nowo odkrywam, że bycie nauczycielką przedszkola to najpiękniejszy zawód świata. To zawód, który pomaga zmieniać, przemieniać dziecięcy świat. Chciałabym, żeby kiedyś dzieci, z którymi ja pracuję, myślały o mnie jako o ciepłej, kochanej Pani Agusi, tak jak ja wspominam Panią Beatkę!

Agnieszka Jadamus

***
Tekst został nadesłany na konkurs:

opowiedzswojahistorie_baner

Dowiedz się więcej o konkursie:
www.blizejprzedszkola.pl/przemieniamswiat