Nie wierzyłam, że kiedyś w swoim życiu zostanę królewną

– Iza, nie wiesz, dlaczego Dyrekcja akurat dzisiaj zwołuje nas wszystkie? Jest 7 stycznia,  żadne święto…

Nie mam pojęcia, podobno to coś ważnego… Magda, jedziesz do domu, czy czekasz w pracy do 17?

A ty? …Hej, mam pomysł! Iza, chodźmy na Rynek na gorącą kawę! Od dawna nie mamy czasu pogadać, no nie daj się prosić, chodź, rozerwiesz się.

Na strzępy. Z pewnością. Dodaję w myślach, a Magda ciągnie mnie za rękę i wciska mi na głowę czapkę, mówiąc: ubierz się porządnie, jest mróz.

Dla mnie troska jest synonimem przyjaźni. Jeśli masz kogoś, kto się o Ciebie troszczy, jesteś szczęściarzem.

***
Na krakowskim Rynku adorują nas dostojni książęta pod postacią oczarowanych tłumem gołębi mających nadzieję, że tego roku ziści się ich pradawne marzenie, że zostaną odczarowane w wielkich i doniosłych rycerzy przez dwie czarodziejki, w rzeczy samej nauczycielki przedszkola.

Kawa z dodatkiem czekolady w towarzystwie Magdy rozłożyła mnie na łopatki jak na ringu ostatniej szansy. Trzymałam się dzielnie do mniej więcej ostatniej minuty pracy. W tym momencie emocje pękły jak balon i wylały się z nich łzy wielkości migdałów dodawanych do kawy tylko w tej kawiarni. Puściło napięcie i uleciało w górę jak para z gładkiej filiżanki z nadpitą gorącą kawą. Adrenalina, moja fałszywa przyjaciółka, jak Brutus trzymała mnie w błogim napięciu i jak narkotyk dopingowała do działania na najwyższych obrotach. Mimo presji, częstowała dystansem. W dzikim tłumie zdarzeń, osiągałam rewelacyjne noty. Leciałam… I nagle zabiera mi grunt spod nóg, „upadam” dość mocno, ale ona już się tym nie przejmuje, ona wycofuje się po cichu jak dziki kot, któremu nie wolno ufać.

Zmęczenie – mój drugi szczery przyjaciel, którego adrenalina dopuściła wreszcie do głosu. I jemu nie mogę się już oprzeć, nie mogę skłamać prosto w oczy, że nic się nie dzieje. We mnie dzieje się bardzo dużo, we mnie euforia, w której dwie kobiety chcą jednocześnie zabrać głos: mama i nauczycielka. Organizm nie jest przygotowany na tak energetyczny wysiłek i pęka serce na pół, u żadnej ze stron nie znajdując ukojenia. Czy to refleksja minionego roku, czy mobilizowanie nowych sił? To zwyczajne przemęczenie…

Bo łzy zmieszają ci się z kawą. Będzie niedobra. – Magda zawsze uważała, że szkoda czasu polemizować ze swoim sercem, bo w tej batalistycznej wymianie zdań można tylko się zmęczyć, a i tak nie uzyskamy odpowiedzi na od zawsze nurtujące nas pytania: Dlaczego tak nam zależy, aby zmieniać świat? I dlaczego tak się rwiemy… do wszystkiego? Po co?

Nie mazgaj się. Masz jeszcze sporo do zrobienia. Mówiłam ci już, to nie ma sensu. Odpowiedzi nie znajdziesz na dnie tej fantastycznej kawy, co najwyżej możesz znaleźć tam migdała. Nie ma odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób udaje nam się unieść to wszystko. Też się nad tym zastanawiałam, po co nam taki zawód, taka cholerna odpowiedzialność serca, którą i tak każdy ma w nosie. Po prostu kochamy to i już. Chodź, zrobię ci zdjęcie z Adasiem.  

***
Tak brzmiała prawda Magdy na białym Rynku w Krakowie. Przyznałam jej rację. A Ty? Jak brzmi Twoja prawda o najpiękniejszym zawodzie świata?

***
O mały włos byśmy się spóźniły! – Magda oczywiście wszystko zrzuca na mnie, wymyślając nieprawdopodobne bajki, dziewczyny śmieją się do łez, kiełkuje nowy wymiar przyjaźni. Noworoczny.

Dyrekcja prosi nas do sali grupy piątej… ale natychmiast robimy krok w tył, wzajemnie depcząc sobie po palcach. Jak dzieci jesteśmy onieśmielone. Pośrodku sali stoi kosz z serduszkami, na wierzchu rozpoznałam swoje imię, pisane przez „s”. Przy oknach ustawione w podkowę stoły uginają się od pysznie udekorowanych ciast, przy nich duże krzesła ozdobione złotą krepiną. Na stołach leżą korony z papieru z imieniem każdej z nas, perfumy w małych pudełeczkach niezdarnie przewiązane czerwoną wstążką. Dyrekcja rozdaje nam szale w kolorach wczesnej jesieni, mówiąc:

Dbajcie o swoje gardła. Zawsze wam to powtarzam. – Szal jest miękki, w moich ulubionych odcieniach. Drżą mi ręce, blask świec odbija się w mokrych oczach.

Jesteśmy zdumione. Na stołach poznaję ciasteczka, wykrajane z przedszkolnych foremek. Wzruszenie niczym samotny wędrowiec, na którego wszyscy czekają, gości jako pierwszy, wyprzedzając jakiekolwiek słowa. Z idealnej ciszy wynurza swoje żagle Dyrekcja. A my płyniemy dalej, za swoim przywódcą statku.

Moje drogie – Dyrekcja po mistrzowsku opanowuje wzruszenie. Ale widzę, że wiele ją to kosztuje. – Chciałam podarować wam coś wyjątkowego na ten Nowy Rok. Rada Rodziców zgodziła się pomóc mi w realizacji tej uroczystej kolacji. Dzieci włożyły w przygotowania ogromną pracę z rodzicami w domach. Zależało mi, abyście o niczym się nie dowiedziały. Chcę, abyście na ten wieczór u progu drzwi zostawiły swoje troski i zmęczenie. Poczujcie się wyjątkowo, jak królewny. Wiem, że wciąż brakuje wam czasu i zamiast być w domu ze swoimi rodzinami, przyszłyście do pracy. Ale w tym przedszkolu jest też wasz dom. Od zawsze moim marzeniem było, abyście tak się tu czuły. Proszę, moje królewny, zapraszam do stołu!

Usiadłyśmy, a Pani Dyrektor nadal stała, co wprawiło nas w zakłopotanie. Ale ona znakomicie wychwyciła nasze poruszenie i ruchem ręki zabroniła wstawać. Zaczęła spokojnie, cicho, obdarzając uwagą nas wszystkie:

Pozwólcie, że powiem od siebie parę słów. Długo myślałam nad tym, w jakie słowa ująć życzenia dla was. To trudne, zważywszy na to, że mam przed sobą wspaniałe grono nauczycieli doświadczonych i kierujących się mądrymi ścieżkami, w które od lat skręcam z pełnym zaufaniem, dumą i satysfakcją Dyrektora tej placówki. Zastanawiałam się, czego tak wyjątkowe kobiety jeszcze nie słyszały o swoim zawodzie? I jakie życzenia trafiłyby do ich serc?

Kochane…

Życzę Wam, abyście nie rezygnowały z siebie mimo wyzwań i trudów codzienności. Niech każda z Was ma zacumowaną w pobliżu łódź, która uratuje z powodzi wątpliwości.

Życzę Wam, aby słońce przenikało przez te okna w Waszych sercach, które na chwilę i tylko przez przypadek zatrzasną się niespodziewanie. Aby otwierały je dzieci ze szczególnym sobie osobistym prawem do niesienia radości. I abyście im na to pozwoliły.

Aby spotykała Was bezinteresowność, okazywana na każdym kroku z wzajemnością i szacunkiem dla wykonywanego zawodu.

Chciałabym, abyście nie obawiały się uczyć od dzieci i dostrzegały w nich tykający potencjał, potęgę wrażliwości i miłość, którą Was obdarzają.

Życzę sobie i Wam, abyśmy nie zapomniały, że nasza praca ma znaczenie.

Życzę Wam, aby ten zawód wydobył z Was najpiękniejsze cechy i pielęgnował najdelikatniejsze uczucia, którymi obdarzacie nie tylko swoich wychowanków, lecz także innych ludzi.

Życzę Wam, abyście pozbyły się wątpliwości, czy dobrze wybrałyście.

Życzę Wam, aby ciepłe powietrze wiosny, którego nie dostrzegacie w codziennym zabieganiu, wypełniło Wam serce i marzenia, aby zostało z Wami przez cały rok i napełniało Wasze życie pozytywnym chaosem dobrych myśli i pięknych emocji.

Życzę Wam, abyście odnalazły swoje skrzydła i odważyły się polecieć na nich jeszcze wyżej.

Życzę Wam realizacji siebie w zawodzie nauczyciela. Abyście pnąc się w górę, nie zapominały o tym, co ważne: o dziecku, które nie umie czytać dyplomów, ale które potrafi świetnie czytać z Waszych twarzy i gestów. Które samo wystawi Wam dyplomy uznania albo już nigdy nie da Wam drugiej szansy.

Niech nadchodzący Nowy Rok będzie rokiem spędzonym z dziećmi, a nie obok nich.

Życzę Wam miłości, takiej, która będzie cieszyć Was najbardziej. W najpiękniejszym wydaniu i o najwspanialszej treści. Życzę Wam jej jak najwięcej, bo to ona jak doping uskrzydla, rodzi energię, dodaje barw do palety codzienności, dzięki niej w żyłach krew popłynie szybciej…

Życzę, aby zadomowiła się w Was nauczycielka przedszkola, taka ciepła gospodyni, która będzie dbała o Was jak o własne dziecko, która nie pozwoli, abyście zatraciły się kosztem samych siebie.

Życzę Wam więzi, które złączą Was grubymi nićmi współpracy, których nikt ani nic nie przerwie.

Życzę Wam oczekiwania. Na to, co ma nadejść, i co nie nadejdzie jeszcze długo. Byście w samym oczekiwaniu odnalazły wartość, która Was umocni, utwierdzi w mądrych przekonaniach i doda motywacji do zdobywania kolejnych szczytów.

Życzę Wam, abyście nigdy nie przeszły obojętnie obok dziecka, które jest głodne miłości. Abyście nie zatraciły tej złotej umiejętności, dzięki której wyłonicie je z tłumu. To cudowna umiejętność, pielęgnujcie ją, dbajcie o nią i trzymajcie w garści z całych swoich sił. Macie tych umiejętności więcej niż inni, pamiętajcie o tym.

I życzę Wam, aby ta szlachetna i piękna chęć do zmian, którą obserwuję w każdej z Was od lat, nie ustawała i biegła w parze z nurtem pasji, której nikomu nie uda się zawrócić…

***
Gdy wracałam do domu, Wawel szykował się do snu pod puchową kołderką z gęstych płatków śniegu. Figura Anioła, który dumnie przeglądał się w srebrzystej Wiśle, lśniła na Wiślanych Bulwarach wyjątkowym blaskiem. Panta rhei…, pomyślałam i na chwilę przystanęłam, aby popatrzeć na Zamek Królewski. Uwielbiam… – powiedziałam do siebie i zamknęłam oczy. Płatki śniegu łaskotały, delikatnie chłodziły ciepłe od emocji policzki. Nie wierzyłam, że kiedyś w swoim życiu zostanę królewną.

***
Inspiracją do napisania tego odcinka były życzenia, piękne i osobiste, złożone przez Pana Roberta Halika dla wszystkich nauczycieli przedszkola.