Bajka o Młynarzu i zgodzie pod przymusem

Zdarza mi się czytać bajki na dobranoc moim synom.  Każda mama i każda nauczycielka wychowania przedszkolnego wie, jak ogromną rolę w rozwoju dzieci spełniają baśnie. Zakupiłem kiedyś, przecudnej urody, wydanie baśni braci Grimm, które to sobie podczytujemy od czasu do czasu.

Kolej przyszła na baśń „O wilku i siedmiu koźlątkach”. Jak zapewne wszyscy wiedzą, Wilk niecnota chciał pożreć maluchy – żeby dostać się do domu musiał nieco się natrudzić. Napomniane przez mamę koźlątka nie dawały mu się nabrać, aż w końcu, kiedy Wilk złoczyńca wetknął swoje łapsko w szparę drzwi dzieci zakrzyknęły:

„ – Nie otworzymy, nasza matka nie ma czarnej łapy jak ty! Ty jesteś wilk!
Wilk pobiegł do piekarza.
– Uderzyłem się w łapę, obłóż mi ją ciastem – poprosił.
A gdy piekarz obłożył mu łapę, wilk pobiegł do młynarza:
– Posyp moją łapę mąką.
Młynarz pomyślał sobie: wilk chce kogoś oszukać. Wzbraniał się, ale wilk powiedział:
– Zjem cię, jeśli tego nie zrobisz!
Młynarz pobielił mu więc łapę, bo się przestraszył.
Tacy właśnie są ludzie.”

Finał każda mama i każda nauczycielka wychowania przedszkolnego zna.  Na szczęście, mimo tragicznego przebiegu wydarzeń, wszystko dobrze się skończyło. I nawet Wilk poniósł potem karę. Ale nie ma lekko – mój syn dopytywał się o Młynarza. Dlaczego tak zrobił? Dlaczego się wystraszył? Bał się. Bał się…

Każdy z nas był kiedyś Młynarzem. Każdy z nas doświadczył kiedyś sytuacji, kiedy złoczyńca stał z wyciągniętym w naszą stronę  „pistoletem” i mówił: „Zrób to, bo jak nie, to cię zjem!”.

I robiliśmy to. Chociaż wiedzieliśmy, że przez nasze działanie ktoś poniesie krzywdę.
Żeby tylko wszystko dobrze się skończyło…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.