Archiwum kategorii: Karolina Turek

O tym się nie mówi głośno

O tym się nie mówi głośno,
że nasze światy przenikają się wzajemnie, że jeden czasem pędzi prosto naprzeciw drugiego. Czasem się mijają tak całkiem zwyczajnie, a czasem uderzają z ogromną siłą w samo sedno wydarzeń. A ty nie zawsze masz ochotę, czas i motywację, aby łączyć okoliczności ze sobą, albo rezygnować z którejś ze stron. Oba światy są ci potrzebne. I zrobisz wszystko, aby żaden z nich nie zostawał w tyle, aby nie wyprzedzały się i nie gubiły kierunku. Twoje dwa światy. Ten przedszkolny i ten prywatny. Nadajesz im cechy ludzkie, troszczysz się o nie, pilnujesz ich interesów. Dbasz o nie. Bywa tak, że trudno je ze sobą pogodzić, nieraz się rozchodzą, kłócą i wchodzą sobie w drogę. Wtedy zajmuje ci to dużo czasu, aby złapać oddech. Tymczasem dzieci oczekują od ciebie obecności bezwarunkowej. One chcą, aby uśmiech nie schodził z twojej twarzy. I aby twoje oczy były zawsze wyrozumiałe, a twarz zaróżowiona. One nie uznają pojęć, które są częścią ciebie: zmęczenie, gorsze dni, nieporozumienia, historie osobiste. Dzieci nie uznają twoich argumentów, bo to nie jest ich świat.

O tym się głośno nie mówi,…
że bywają takie dni, kiedy życie prywatne pęka w szwach od osobistych zmagań, na które tracisz dobrą energię. I gdy przychodzisz do pracy – brakuje sił i nie potrafisz się mobilizować. A powinnaś. Są takie dni, prawda? Kiedy twoją głowę zajmują niepozamykane sprawy, pootwierane małe i duże problemy, które jak małe zadziorki przeszkadzają, dokuczają, może nawet denerwują. A tutaj, przychodzisz i stajesz przed następnymi drzwiami, przez które trzeba przejść z zupełnie innym wyrazem twarzy. I całkiem nową energią.

O tym się nie mówi,…
że gdy zostajemy po pracy i czekamy na rodziców, wszystko inne schodzi na drugi plan. Salę wypełniamy nadzieją, otwieramy okna i czekamy na świeże powietrze, śpiew ptaków i dobry nastrój. Oni wpadają w tę starannie przygotowaną i serdeczną atmosferę przedszkola; są rozczarowani, że ich dziecko się zmienia. A w domu jest wciąż takie samo, ciche, spokojne, nie budzi ani niepokoju, ani też specjalnie nie zastanawia, nie budzi też większych emocji. Ot. „Przeciętnie, wystarczająco i spokojnie toczy się nasze życie.” A tu tyle się dzieje! Dzieci rosną, uczą się, pozwala się im doświadczać. Zdobywają o wiele więcej informacji o sobie, bo obcują z innymi dziećmi. Odkrywają, czym jest przyjaźń, dowiadują się, ile kolorów i ich pochodnych ma życie. Przedszkole otwiera przed nimi nową fantastyczną przestrzeń. Rodzice przychodzą do przedszkola nieprzygotowani na wiele emocji. Wiadomość, że dziecko będzie się zmieniać, przyjmują z wielkim zaskoczeniem, nawet i niechęcią. Bo ten stan wymaga przeorganizowania swoich emocji. Do tej pory były one proste, dotyczyły sukcesów w pracy, problemów z pracą lub jej nadmiarem, brakiem lub dyskomfortem poniedziałku. Były ułożone w pewien porządek znanych i bliskich doświadczeń, dotyczyły spraw codziennych, niezmiennych. A teraz, a nagle dziecko… rozwija się, zaznacza swoją obecność, mówi o sobie bardziej zdecydowanie, zaczyna mieć swój kawałek nieba, broni go i pielęgnuje. Rodzice nie wiedzą, że przedszkole to pierwszy świat dziecka, w którym ono mości sobie ciepłe gniazdko – miejsce, w którym ćwiczy do lotu małe skrzydełka. Do lotu w przyszłość. Rodzice spieszą się, chcą żyć tak jak do tej pory, kiedy nikt im nie mówił, że coś w ich dziecku może niepokoić, że ich syn może nie spełniać oczekiwań, a córka wymaga traktowania innego niż dotychczas. Nie chcą się dowiedzieć, że coś może się zmieniać. Odchodzą, są niezadowoleni. Przeszkadzamy im, szarpiemy ich schematami, które oni długo i mozolnie budowali. A my – czegoś nagle chcemy, chcemy rozmawiać, zbliżamy się niebezpiecznie i zaglądamy tam, gdzie oni dawno temu zatrzasnęli drzwi. Nawiązywanie relacji z rodzicami jest dla nas bardzo trudne, dla nich bardzo niewygodne. Tego nie zdradzam, że czasem mam w oczach łzy. Że zostaję w sali jeszcze długi czas, aby pomyśleć i nie dopuścić do siebie myśli, że to wszystko pewnego dnia, mogłoby przestać mnie obchodzić.

Nie mówimy o tym głośno,
że kłuje w okolicach serca, kiedy nam nie wierzą. I kiedy musimy zachować zimną krew i wysłuchać ich do końca. O naszym zawodzie nikt nie mówi, że jest ważny. Rodzice traktują nas jak opiekunki, bo „tylko” zajmujemy się dziećmi. Bo dzieckiem opiekować się – „jest tak łatwo”. Bo w troszczeniu się o drugiego człowieka – „nie ma nic nadzwyczajnego”. Bo prowadzić dziecko przez życie – to takie „proste”. Niewymagające. Znam ludzi, którzy wychodząc z przedszkola, nie patrzą nam w oczy, bo to spotkanie wymagałoby dialogu. Dialogu z kobietami, które wyjątkowe są nie dlatego, że przymkną oko na katar w małym nosku i rodzice nie muszą brać wolnego. Ale nauczycielki przedszkola wyjątkowe są dlatego, bo lubią swój zawód, bo identyfikują się z dziećmi, bo robią najprostsze rzeczy w niezwykły sposób.

Nikt nie mówi o tym, że…
jest nam bardzo trudno mierzyć się z opinią większości: powinnyśmy wszystkiego nauczyć, o wszystko zadbać i o niczym nie zapomnieć, rozdwoić się i mieć panaceum na wszystkie bolączki. Nie powinnyśmy tylko jednego: oczekiwać. Bo oczekiwanie wiąże się z zaangażowaniem. A tego – według wielu rodziców – nam nie wolno. Bo angażowanie i współpraca wymagają wysiłku, przyznania się do pewnych błędów, potknięć, niedociągnięć. A to jest wstydliwe, niewygodne. I godzi w wysokie poczucie wartości. Nikt nie lubi prosić o pomoc, o radę, o nowy pomysł na życie. Żyjemy w czasach, w których nie trzeba tłumaczyć. Bo wszystko jest proste, czarne albo białe. To przedszkole jest powodem nieodpowiedniego zachowania dziecka, przecież „w domu nasz syn zachowuje się wzorowo”. Dzisiaj nie ma potrzeby, aby szukać rozwiązań wspólnie, wszystko jest gotowe, a problemy można rozwiązać, klikając parę razy w Internet. Zajęcia otwarte, spotkania z nauczycielami, wyniki obserwacji… nie trzeba tego doświadczać. Nie trzeba konfrontować swojego postępowania, stylu życia, życiowych proporcji, a już na pewno nie brać za słuszne, tego, co mówi jakaś kobieta. Nauczycielka. Jesteśmy pokoleniem rozwiązań na wszystkich płaszczyznach życia. Jesteśmy samowystarczalni, samolubni, samotni. To nie jest czas na uczenie się zasad współżycia. Nikt się nie przyzna, że doradziła mu nauczycielka przedszkola. Nikt nie powie głośno, że ona ma rację. Że „bardzo dobrze zna nasze dziecko”. I że „przy niej nasza córka rozkłada skrzydła”. „I jest szczęśliwa”. „Przecież tylko przy mnie potrafi być szczęśliwa.” Zawód nauczycielki przedszkola – to sztuka opanowywania emocji. Zawód nauczycielki to najpiękniejszy zawód świata: tak wiele można zrobić dla drugiego człowieka.

O tym nie mówi się głośno,
że w przedszkolach mały człowiek przyjaźni się z dorosłym. Próbowaliście kiedyś zaprzyjaźnić się z dzieckiem? Niemożliwe? Nie pojmie waszych spraw, nie ogarnie waszej przestrzeni, zgubi się w niej… Oczywiście. To tylko dziecko. Ale to samo dziecko, które w waszych oczach niewiele pojmuje, w oczach nauczycielki przedszkola – zdumiewa, zaskakuje, rozumie bardzo dużo. Dziecko odbiera świat przez niewidzialne, emocjonalne, czułe okulary. Ono widzi ostrzej, lepiej, wyraźniej. Wie, kiedy boli cię serce, a kiedy masz ochotę porachować komuś kości. Ono odbiera twoje nastroje jak barometr wahania pogody. Ono wreszcie zamilknie, pobiegnie, przestanie płakać. Ale nie dlatego, że nagle stanie się posłuszne. Ale po to, aby pomóc ci uporać się z rzeczywistością. Bo tak mocno cię kocha. Usunie się z drogi, aby zrobić ci miejsce na twoje prywatne emocje. Zostawi cię z ciszą, którą może podarować tylko prawdziwy przyjaciel. Pracując w przedszkolu, tę prawdę uważamy za credo zawodu nauczyciela. My, nauczycielki przedszkola traktujemy podopiecznych jak naszych małych przyjaciół, którzy mają wielką wiedzę na temat życia.

Nikt nie mówi o tym,
że praca w tym zawodzie przypomina górską wspinaczkę. To jak wolny, piękny marsz o świcie – współpraca postępuje bardzo powoli, rośnie satysfakcja, rosną uczucia, serce napełnia się słońcem. Przedszkole to czas dopasowywania się do siebie wielu światów, czas uczenia się pomocy, ustępstw i zgody na to, co nie zawsze wygodne i idealne. To wreszcie dopuszczanie do siebie punktu widzenia innych. O tym nie mówi się głośno, nie głosi się światu, jak wiele ważnych wydarzeń z życia dziecka, miejsce ma właśnie w przedszkolu.

Dlaczego o tym wszystkim nie mówi się głośno?

***
Zacznijcie o nas mówić. Najpierw między sobą, oswajajcie się z nowym pojęciem „przedszkola”. Pytajcie dziecko o to, czego jeszcze nie wiecie i czego jesteście ciekawi. Czytajcie z jego oczu, otwartych ust i rumieńców na policzkach.

Zatrzymaj się w progu i zanim odwrócisz się do drzwi, spójrz za siebie: ono nie biegnie za tobą, aby cię zatrzymać, godzi się na to, abyś poszedł. Twoje dziecko biegnie do sali; działa, przeżywa, chłonie, dojrzewa. A gdy po nie przychodzisz, ma ci tyle do powiedzenia. Spójrz, ile jest w nim pozytywnych emocji! Tak wiele przeżyło, doświadczyło, o tym wszystkim pragnie opowiedzieć, gdy wrócicie wieczorem do domu. Było cierpliwe, gdy robiłeś zakupy i stałeś w kolejce rozmawiając przez telefon. Czekało, gdy tankowałeś auto na stacji, sprawdzając jednocześnie poziom oleju i klnąc pod maską samochodu. Milczało, gdy w aucie słuchałeś wiadomości. Ono wciąż czeka, aż w swoim rozkładzie dnia znajdziesz parę minut dla niego, aby mogło ci opowiedzieć,

jakim niezwykłym miejscem jest przedszkole.

Wysłuchaj, co ma do powiedzenia twoje dziecko. Ono o przedszkolu chce i potrzebuje mówić głośno. Wsłuchaj się w każde słowo, a potem opowiedz to samo innym, tylko swoim językiem. Powiedz, jak wiele dobrego wniosło przedszkole w wasze życie.

Odważ się mówić o nas głośno.


Karolina Turek – mama dwójki dzieci, nauczycielka przedszkola „zainspirowana” dzieckiem. Uwielbia pisać i tę pasję konsekwentnie łączy z zawodem, opisując swoje zawodowe doświadczenia zdobywane w pracy z dziećmi. Między wierszami Karoliny, spotyka się wrażliwość „o parę numerów za dużą” – jak sama o sobie mówi. Czasem jej to przeszkadza, a czasem pomaga w dostrzeganiu tego, co istotne w byciu nauczycielką. Stara się jak najwięcej mówić o empatii, stawiając ją za fundament w budowaniu swoich wartości. Autorka książeczki adaptacyjnej „Wkrótce będę przedszkolakiem. Książka wprowadzająca dziecko w świat przedszkola” i „Niekończąca się historia… Poradnik dla rodziców o tym, jak wprowadzić dziecko w świat przedszkola”, oraz książki „Nauczycielka przedszkola. Pomiędzy pasją a zagubieniem”. Pisząc bloga, konsekwentnie zadaje pytania o miejsce nauczycielki przedszkola w dzisiejszej edukacji, a także w zwykłej codzienności wielu rodzin. Blog traktuje jak wartościową przestrzeń, w której spotyka się coraz więcej nauczycieli przedszkola – świadomych swojego zawodu i otwartych na szczerą dyskusję.

nauczycielka_blog