Archiwum kategorii: Opowiedz swoją historię

Poznałam ją w przedszkolu

Kiedy pośród szarego tłumu na ulicy, w czasie jesiennej dżdżystej  pogody widzę kolorową i radosną postać pod śmiesznym parasolem, w żółtych kaloszach i zwiewnej pelerynie, jak zamaszystym krokiem omija kałuże i krople deszczu, jakby ją unosiła w górę jakaś siła – to zawsze będzie „Józia”. Od czasu kiedy ją poznałam, a będzie to już 20 lat – imię Józia będzie kojarzyć mi się z pozytywną energią, odrobiną szaleństwa i pewnego rodzaju dystansu do wszystkiego co szare, pospolite, przytłaczające jak ten deszcz.

Poznałam ją w przedszkolu, nowo otwartym osiedlowym, długo wyczekiwanym przedszkolu. Ja podejmowałam pierwszą pracę jako przedszkolanka (uwielbiam to słowo), a Józia została zgodnie ze swoim przygotowaniem wykwalifikowaną opiekunką dziecięcą, czyli „nianią” (to też uwielbiam). Spotkałyśmy się obie w nowym miejscu i u progu nowych doświadczeń i wyzwań. Józia od razu rzuciła mi się w oczy jako bardzo energetyczna, pracowita i pełna pomysłów dziewczyna, to ona pozyskiwała sympatię dzieci, rodziców, pośród wyniosłych trochę i nazbyt poważnych koleżanek-nauczycielek. To, co mnie do niej zbliżyło, to artystyczna dusza, ponieważ sama czułam się trochę „odmiennie”, obie szukałyśmy „głębi” w pospolitości, monotonii codziennego dnia. Różniła nas niestety odległość lat świetlnych w ilości energii życiowej, ja matka Polka z nosem przy ziemi snułam do domu, do obowiązków, obiadów, zakupów, a Józia frunęła niczym ptak na aerobic, wycieczkę w góry lub ważny mecz siatkówki – sama też była zawodniczką-amatorem. Moje życie toczyło się dość regularnie, spokojnie, ją spotykały tragedie – rozpad związku małżeńskiego, potem śmierć męża, depresja jednej z córek – dawała radę. Nie zatrzymała się ani na chwilę, nie przysiadła, nie jęczała „zobaczcie, jaka jestem nieszczęśliwa”. Powracała do swoich obowiązków, rzetelna i kreatywna, pełna radości wobec dzieciaków, które lgnęły do niej jak pod parasol w czasie nagłego deszczu…

Jako niania i często pani woźna od leżaczków, zupek i mopa, w tajemnicy realizowała swoje marzenie, podjęła zaoczne studia na kierunku pedagogika przedszkolna, kiedy z dumą (no może z dużą dozą skromności) objawiła światu, że osiągnęła pierwszy z zamierzonych celów – nie dało się nie słyszeć szeptów zazdrości, powątpiewania i czegoś tam jeszcze – co tylko Józi dodało skrzydeł – to nie koniec!

Pamiętam, z jaką energią przygotowywała salę dla swoich trzylatków jako wychowawca grupy, „powiało nowym” – mówiły złośliwie koleżanki, a dzieciaki, rodzice byli zachwyceni. Urodziny na basenie? Czemu nie? Podejmowała się nawet najbardziej dziwnych i niełatwych rzeczy. Wykorzystywała każdą sposobność, aby nie dać się nudzie i rutynie. Dzieci z tej grupy nigdy nie przemieszczały się do szatni w parach, sznurkiem, jeden za drugim itp. Otóż szły albo tip topem, tyłem – jak raki, skacząc na jednej nodze lub na czworakach, ćwicząc duże partie mięśni. Jej dzieci malowały stopami, przebierały się przy każdej okazji, malowały twarze – zawsze szczęśliwe i radosne. Józia nie rezygnowała ze swoich marzeń – skończyła logopedię, kursy z zakresu pracy z dzieckiem autystycznym i wiele innych ciekawych form doskonalenia, bo Józia nigdy nie uważała, że już wie wszystko. Jest tyle rzeczy do zdobycia, do zjedzenia, powąchania, zobaczenia. Nie zdziwiło mnie, kiedy usłyszałam, że jedzie z klubem „Morsów” przywitać się z Bałtykiem (600 km!). Był styczeń… Albo, gdy wybierała się na kiermasz świąteczny do Drezna, bo tam można coś podpatrzeć, „wygmerać”… A propos „gmerania” – Józia świetnie się ubiera (Józia, nienawidzę cię!). Ona nie szaleje po markowych sklepach i sieciówkach, ona przechadza się jak wytrawna modowa blogerka po second hand, a perełki modowe tam na nią czekają, jak ona to robi? Józia potrafi dostrzegać piękno i prostotę właśnie tam, gdzie inni uciekają, przed deszczem, szarzyzną, chłodem.

W tym roku mam przyjemność i wyzwanie zarazem prowadzić Grupę Wsparcia dla rodziców dzieci niepełnosprawnych, zanim oni zechcieli otworzyć się na forum i opowiedzieć swoją historię, Józia zaczęła opowiadać swoją.

Józiu – urzekła mnie Twoja historia…

JABA

***
Tekst został nadesłany na konkurs:

opowiedzswojahistorie_baner

Dowiedz się więcej o konkursie:
www.blizejprzedszkola.pl/przemieniamswiat