Forum. Punkt odniesienia

Forum przypomina mi lot w kosmos. Z oddali widać, jak piękne jest miejsce, na którym stoi mój dom. Skonfrontuj się z innymi, którzy też lecą. I spytaj ich, co czują. A może się zdarzyć, że lecicie w tym samym kierunku.

***
– Byłaś przekonana, że to nic nadzwyczajnego, a teraz, proszę! Oczy nie przestają ci płonąć! – Klaudia jednym ruchem podkreśliła policzki, używając pudrowego różu w kompakcie. Obejrzała puderniczkę i z uznaniem wrzuciła ją do torebki. Dawno nie widziałam jej tak promiennej.

– Wiesz Iza, byłam przekonana do wielu rzeczy, ale teraz czuję, że będzie inaczej – odrzuciła włosy za ramiona i przysunęła się do mnie, wciskając mi w rękę ulotkę z adresem indyjskiej knajpki.

– Inaczej? Czyli jak? – spytałam, zadzierając głowę do słońca. Klaudia studiowała indyjskie menu, próbując rozprostować zmiętą ulotkę w mojej ręce.

– Niespokojnie – powiedziała szeptem i przeszyła mnie wzrokiem chyba na wylot.

***
– Myślę, że Forum jest po to, aby zawrócić. To jak jazda na wstecznym. Wracasz do miejsca, z którego uciekłaś. Wracasz do siebie. – Klaudia zaczęła pierwsza. Jak gdyby nigdy nic.

– Dla mnie to raczej powód do tego, aby dobrze wystartować – rozglądałam się po indyjskim raju, jak nazywała to miejsce Klaudia. Pachniało przyprawami, a każda ściana należała do innego świata. Zdjęcia z różnych krajów, epok i nastrojów. Klient przenosił się w czasie, w zależności gdzie akurat patrzył.

– Ja swoją zawodową podróż rozpoczęłam czternaście lat temu. Ostatnie dwa lata wspominam jak ciężką przeprawę przez morza decyzji, mój okręt jakby stracił możliwość sterowania. Przestałam mieć wpływ na wiele ważnych dla mnie rzeczy. Zaczęło brakować sił, ochoty, w konsekwencji motywacji. Zima trwała we mnie bardzo długo.

– Zawracać można ze wzburzonego, spienionego morza, ale też z cichej flauty, bezwietrznej tafli jeziora. Lecz za każdym razem wraca się do przystani. I nieważne, czy jest ona bardziej zawodowa czy osobista. W końcu każda łódź przybija do swojej przystani. By zacerować żagle i uzupełnić zapasy. Twoją, odkąd pamiętam, zawsze była praca… Moją – dom. Uwielbiałaś to wszystko. Tworzyłyśmy świetny duet. Twoje życie współgrało z życiem przedszkolaków. Moje z twoim. I nagle, pewnego dnia, mówisz mi, że chcesz to rzucić. Uciec. Odejść. Zostawić mnie. Dlaczego?! – przestaję oglądać zdjęcia na ścianach i koncentruję się na mojej przyjaciółce. Zmienniczce. Nauczycielce. Pięknej kobiecie, w której z jakichś powodów zgasło słońce, a zwykła radość ustąpiła miejsca przygnębieniu.

– Moje życie wzburzyło się na tyle, że nie chciałam wracać do swojego portu. Na horyzoncie nie było innego brzegu, nie było nic. Postanowiłam więc nie wracać. Stałam się milcząca i pomału akceptowałam, że mi to pasuje – że nie chcę w tym zawodzie niczego więcej. Zostałaś mi ty, Iza. Posłuchałam cię i poszłam na Forum. Ale nie chciałam zmian. Nie wiedziałam, co to za miejsce i czy moje zawodowe życie odnajdzie tam jakąkolwiek drogę.

– Uwielbiam, kiedy tak na mnie patrzysz! – staram się rozjaśnić twarz Klaudii, a tę chwilową nostalgię, traktuję jak przedwiośnie. Zapowiedź czegoś dobrego.

– Jak?! – Klaudia zrywa się na równe nogi, po czym natychmiast siada, onieśmielona spojrzeniem gości.

– Kiedy oczy ci błyszczą i masz rumieńce! Od Forum minął tydzień, a ty nie przestajesz zarażać!

– Czym?! – pyta zniecierpliwiona.

– Motywacją! Jest w twoich oczach, uśmiechu, gestach… Chcesz zmieniać! Przyznaj się, Forum ścisnęło cię za serce? – uśmiecham się do siedzących blisko nas ludzi, poruszonych odwagą, z jaką rozmawiamy o rzeczach ważnych.

– Ścisnęło… ale puściło. Gdy tu wróciłam. Spójrz, co dzieje się za ścianą. Znasz Edytę, tylko szuka dziury w całym. A do tego wczoraj… znowu rozmawiałam z mamą Joasi. Ciąg dalszy znasz… I ten wiecznie kaszlący Rysiu! Już wyprosiłam od mamy dwa zaświadczenia lekarskie, ale wciąż jedno i to samo: alergia. Widziałaś? Róża już tydzień chodzi w tej samej sukience, a matka kolejny raz nie zgłosiła się do mnie na rozmowę… Eh… życie… – Klaudia odwraca się ode mnie, jakby chciała pobyć sama ze swoimi myślami.

– Ustaliłyśmy, że dziury w żaglach zacerowałaś. I jesteś gotowa, aby wypłynąć w dalszą podróż. Ciekawszą, odważniejszą i bardziej wymagającą. Dlaczego oglądasz się na innych? Myślałam, że temat Edyty został w poprzednim porcie. Do którego już nigdy nie wrócisz. Klaudia, puść to. Zostaw, sama potrafisz pisać świetne scenariusze, więc napisz jeszcze jeden. Lecz tym razem nie na zajęcia, ale zaplanuj w nim swoje życie. Zawodowe, z pasją. Płyniesz z dziećmi, więc dla nich zostaw tę dobrą energię. Nie trać jej na coś, co nie przyniesie ci żadnej korzyści, nie pomoże ani nie zastąpi, gdy będziesz słabsza. Nie ulegaj okolicznościom. One są głodne, pożrą cię, jeśli im na to pozwolisz.

– Łatwo ci mówić. Jesteś silna i masz Piotra. Dla mnie to obca bajka. Ja nie mam czym się zasłonić. I dlatego obrywam, a złe emocje jak kule armatnie trafiają akurat we mnie. Czasami mam tego dość.

– Wiem, widzę i radzę ci – zostaw to. Popłyń sobie. Z wiatrem. Dobrym wiatrem, którym wypełniłaś żagle na Forum. Trzymaj liny w garści, nie puszczaj. I w armacie w końcu zabraknie kul. Przestań się angażować w ten konflikt. A rodzice? Sama dobrze wiesz, że to siła wypadkowa różnych zdarzeń. Przestań karmić Edytę swoją niepewnością, lękiem czy słabością. Im bardziej uciekasz, tym ona bardziej depcze ci po piętach. Zamknij drzwi, włącz płytę, powiedz, że nie masz czasu. Bo teraz jesteś z dziećmi. A potem usiądź z nimi na dywanie. Pozwól, niech cię przytulą. Nie widziały cię trzy dni. Stęskniły się.

– Czuję się jakbym biegała od euforii  do bezsilności…

– Żadne skrajności nie są dobre. Dobrze o tym wiesz. Będąc nauczycielami, powinniśmy uczyć słabszych i mniejszych, że w życiu potrzebna jest równowaga. Pomyśl o niespełna trzyletnim dziecku, które stoi w progu przedszkola i mobilizuje wszystkie swoje siły, cały organizm wzywa do walki o przetrwanie. Musi wejść do obcego miejsca. Widzi dzieci, które płaczą, w jego dziecięcym i wąskim postrzeganiu – cierpią. Jest obca kobieta, o której mówią, że jest opiekuńcza, dobra i zabawna. Musi minąć trochę czasu, zanim dziecko zaakceptuje ją jako swoją panią, swojego przyjaciela, swoją drugą połowę. Przypomnij sobie, co czułaś, gdy weszłaś tu po raz pierwszy. Jesteś dorosłą, mądrą kobietą, mimo to czułaś ogromny niepokój. Czujesz go do dziś, chociaż pracujesz tu już czternaście lat. Klaudia, skoncentruj się na dziecku, nie na codzienności. Ona i tak wciąż będzie zaskakiwać. Większy wpływ masz na to, co dzieje się w twojej sali i jakie wzorce przekazujesz swoim podopiecznym. Ty jesteś dla nich przykładem, tobie ufają i wierzą, że skoro jesteś roześmiana i sobie radzisz – one też sobie poradzą. Bo są twoimi wychowankami. W przedszkolu dzieci czekają na swoją panią, która da im poczucie bezpieczeństwa i sukcesu. I wyposaży je w siłę, która pozwoli im w przyszłości – przezwyciężać takie chwile słabości jak twoje teraz.

***
Pomyśl o tym, co dostałaś od wykładowców, od innych forumowych uczestników; przypomnij sobie, które słowa poruszyły cię najmocniej, które wyrywały serce, a które dopingowały do zmian. I zapisz je, wracaj do nich przed snem, niech brzmią w tobie, niech będą w pobliżu, gdy będziesz potrzebowała otuchy, rozwiązania czy drogi ewakuacyjnej. Forum zdarzyło się w twoim życiu po to, aby przypomnieć ci, że jesteś wspaniałym nauczycielem lub masz do tego predyspozycje i którym zostałaś w jakimś celu. Tym celem jest dziecko. Tym celem powinno być dziecko. Nic więcej. Nikt więcej. Dziecko kiedyś będzie dorosłym. Zmieni się, uspokoi, założy rodzinę, firmę lub obrączkę. Bycie dorosłym – sama wiesz, jakie to trudne. Podejmij więc odpowiedzialność przygotowania go do tej roli. Pracuj nad tym, by nie zajmowały twojej głowy słabości, zła pogoda, inni ludzie, którzy z różnych powodów postrzegają życie inaczej niż ty. Nie znaczy, że źle. Tylko inaczej. Forum najpierw zdarzyło się w twoim sercu. Za parę dni będzie działo się po raz drugi – w twoim zawodowym życiu. Być może i po raz trzeci – zadzieje się w twojej prywatnej przystani. Za każdym razem poczujesz niedosyt. Że jeszcze tyle przed tobą! Bądź przygotowana: uderzy cię seria pocisków o różnym zabarwieniu i sile, bo w tym zawodzie nie każdy gotowy jest na tak ogromną dawkę szczęścia, którą przywiozłaś z Wieliczki. Jeśli uda ci się zarazić nią innych – wspaniale. Ale jeśli poczujesz, że oni nie widzą w tym nic nadzwyczajnego – nie rób nic na siłę, najtrudniej jest przekonać innych do prostych rozwiązań. Graj swoją melodię, a zobaczysz, że z czasem, inni też zaczną poruszać się w jej rytm.


Karolina Turek – mama dwójki dzieci, nauczycielka przedszkola „zainspirowana” dzieckiem. Uwielbia pisać i tę pasję konsekwentnie łączy z zawodem, opisując swoje zawodowe doświadczenia zdobywane w pracy z dziećmi. Między wierszami Karoliny, spotyka się wrażliwość „o parę numerów za dużą” – jak sama o sobie mówi. Czasem jej to przeszkadza, a czasem pomaga w dostrzeganiu tego, co istotne w byciu nauczycielką. Stara się jak najwięcej mówić o empatii, stawiając ją za fundament w budowaniu swoich wartości. Autorka książeczki adaptacyjnej „Wkrótce będę przedszkolakiem. Książka wprowadzająca dziecko w świat przedszkola” i „Niekończąca się historia… Poradnik dla rodziców o tym, jak wprowadzić dziecko w świat przedszkola”, oraz książki „Nauczycielka przedszkola. Pomiędzy pasją a zagubieniem”. Pisząc bloga, konsekwentnie zadaje pytania o miejsce nauczycielki przedszkola w dzisiejszej edukacji, a także w zwykłej codzienności wielu rodzin. Blog traktuje jak wartościową przestrzeń, w której spotyka się coraz więcej nauczycieli przedszkola – świadomych swojego zawodu i otwartych na szczerą dyskusję.

nauczycielka_blog

Jedna myśl nt. „Forum. Punkt odniesienia”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.