Nie sądzę, bym przemieniała świat

Nie sądzę, bym przemieniała świat. Lubię jednak myśleć, że w jakiejś mikroskali przemieniam światy moich wychowanków. W końcu każdy dzień, to wyprawa w nieznane, prawda? Bez utartych schematów, bez szans na powtarzalność i monotonię. Nie potrafię odpędzić od siebie myśli, która krąży nad moją głową niczym uporczywa osa. Mam wrażenie, że to nie ja odmieniam Ich światy, tylko Oni mój.
Dzięki Nim zauważam nowe barwy – oprócz dostrzegalnych gołym okiem czerwieni, żółci i całej gamy zieleni, potrafię uchwycić zmieniające się kolory naszej przedszkolnej sali. Z sentymentem wydobywam z pamięci każdą z plam i przywołuję jej powstanie. Bladopomarańczowy kleks – efekt miksowania marchewek przez naszych chłopców. Brudnoszary odcisk lewej stopy – ślad po wspinaczkach Huberta.
Czasem zastanawiam się, kto kogo uczy?
Lubię obserwować, jak zmienia się Ich wrażliwość, jak płynnie przechodzą od strachu przed nieznanym, lękiem przed dotykiem niepełnosprawnego dziecka, aż do zrozumienia i pełnej aprobaty drugiego człowieka, któremu należy się szacunek i poświęcenie uwagi.
Wzbogacam Ich dziecięcy język nowymi pojęciami i zwrotami, ale to oni nauczyli mnie (a właściwie przypomnieli), jak wielką radość  można odczuwać podczas tworzenia nowych określeń.
Dorośli zbyt szybko wyrastają z umiejętności spoglądania na świat od „dołu”.
Naprawdę! Drzewo widziane z perspektywy horyzontalnej wygląda zupełnie inaczej, trawa rzeczywiście pachnie owadami, a chmury potrafią przybierać kształtem każdą z postaci!
Dziś zobaczyłam żółwia. Może jutro też coś dostrzegę?
To mój świat się zmienia, ale może dzięki temu, że pozwalam na to?
Może ofiarowując moim wychowankom czas i uwagę i realne zainteresowanie, przemieniam Ich światy? Nie jest łatwo być dzieckiem współczesnych czasów. Ten zagoniony świat, nastawiony na posiadanie i gromadzenie, a nie zdobywanie doświadczeń i czerpanie radości z obcowania z drugim człowiekiem, nie sprzyja radosnemu dzieciństwu.
Wiem, że moja historia nie pokazuje tego, w jak wielkim stopniu przemieniam świat. Tyle tylko, że nigdy nie chciałam zmieniać niczyjego świata. Jako pedagog i nauczyciel marzyłam tylko o tym, by zbliżyć się do świata dziecka, by zostać zaproszonym na ucztę, na której podaje się piaskową babkę i koktajl z mleczy.
Wczoraj osiągnęłam więcej, niż bym była w stanie sobie wyobrazić – byłam honorowym gościem na urodzinach pluszowego królika. Nie będę opisywać tego, jak wyglądała uczta.

To nasz świat. Niech nikt go nie zmienia!

Natalia Skorupa

***
Tekst został nadesłany na konkurs:

opowiedzswojahistorie_baner

Dowiedz się więcej o konkursie:
www.blizejprzedszkola.pl/przemieniamswiat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.