Odpuść sobie

Odpuść sobie.

***
Praca. Możesz przyjść do niej nieprzygotowana. Przecież zabierasz ze sobą całe zaplecze serca! A z niego możesz czerpać jak z bijącego źródła. Nasz zawód ma tę zaletę, że nie musimy mówić zawsze i w każdym momencie. Są takie chwile, w których nawet wypada pomilczeć. I wtedy zaangażuj się adekwatnie do swojego samopoczucia: jeśli nie chcesz mówić, nie mów. Milczenie potrafi być złotem, pamiętasz to przysłowie?

***
– Jak tam?
– Przecież wiesz…
– Tęsknisz?
– Tak, bardzo.
– Oj wiem, kochana, tak mi przykro…
– Nie wiesz.

Masz rację, nie mam pojęcia i nie potrafię zawracać biegu rzeki. Widzę, że czujesz się fatalnie, ale nie daj za wygraną demonom swojej duszy. One Cię zjedzą, wchłoną. Musisz pracować. Nie płacz… Nauczysz dzieci, że płacz jest jedynym wyjściem z kłopotów, że tylko w ten sposób można pozbyć się napięcia. Może i jest to jeden ze sposobów, bo lepiej jest urzeczywistniać emocje aniżeli je tłumić, ale tę prawdę zostaw dla nich na później. Teraz pokaż im, że siłą w człowieku jest jego osobista wiedza o tym, jak nie poddać się czyhającym za rogiem trudnościom. Naucz dzieci, jak radzić sobie w sytuacjach braku, pokaż im, że istnieją inne sposoby na smutek niż tylko żal. Dzieci „przepuszczają” przez Ciebie to wszystko, czego w danym momencie doświadczają. Będą Cię uważnie obserwować i z rankingu zachowań wybiorą te, które Ty akurat wyjmiesz ze swego portfela zysków i strat. Wykorzystaj to i pokaż dzieciom, jak można czerpać zyski z mądrych wyborów, odważnych decyzji oraz z milczenia, które napełnia złotem zmęczone serce. Bądź świadomym nauczycielem i pamiętaj, że nawet poprzez swoje niepowodzenia uczysz swoich podopiecznych czegoś, co w przewodniku metodycznym nie jest oznaczone żółtą gwiazdką jako ważne.

To jest ważne z innej perspektywy.

***
Historia o Twoim zawodzie staje się w pewnym momencie historią o Tobie samej. Dajesz świadectwo swoich umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami. Masz przed sobą zgrany, podporządkowany Tobie, stojący w jednym szeregu zastęp bijących serc w rytmie ogromnej sympatii do Ciebie. Nie zawiedź ich z tego powodu, że w Twoich osobistych historiach pomieszały się zakończenia i nie jest tak, jak sobie to zaplanowałaś. Nie obwiniaj dzieci za to, że zamiast słońca spadł deszcz, a w środku zimy ktoś rozpalił popołudnie do dwudziestu stopni, a Ty właśnie ubrałaś śniegowce po nartach. Nie pokazuj im, że się złościsz, one nauczą się, że złość przynosi ulgę. Czasem tak, ale zostaw im tę prawdę na czas, kiedy będą już dorosłe. Nie znaczy, aby udawać. Ale umiejętnie sprzedawać życiowe prawdy, które mieszkają po drugiej stronie serca…

***
Usiądź obok nich. Pozwól im snuć swoją opowieść. One naprawdę bardzo na to czekają, aż będą mogły Ci ją opowiedzieć. Dzieci bardzo tęsknią za Twoją uwagą, potrzebują jej jak roślina wody, aby żyć.   Bardziej koncentrują się na byciu blisko Ciebie, niż na definiowaniu świata, który nie zawsze je interesuje. Ale interesujesz je Ty. Obdarzać uwagą można na różne sposoby, także milczeniem. Może właśnie ten czas, kiedy się zatrzymujemy z braku sił, jest w tym zawodzie bardzo potrzebny. Dzieci uczą się życia od nas. Jeśli my nie będziemy dbać o siebie, mylnie pomyślą, że czas spędzony z nimi tylko nas męczy i jest powodem nieustannego stresu. Dzieci nie znają tego pojęcia, ale pod skórą czują, że nie niesie ze sobą nic dobrego, skoro nie przynosi radości. Droga, w której nie ma drogowskazów do uśmiechu, według dzieci musi być najsmutniejszym doświadczeniem w życiu człowieka.

***
Po pracy idę do Magdy na górę, ale z każdym krokiem czuję, jakbym nie powinna zakłócać jej ostatnich wydarzeń. Ona też kiedyś mi pomogła. Mam dług. Choć i tak doskonale wiem, że Magda nie przyjmuje wdzięczności.

– Puk, puk…
– Nie, proszę.
– Przyszłam, aby cię zapytać, czy mogę sobie z tobą chwilę pomilczeć.

Magda chowa ręce w dłoniach, a ja jedyne co mogę zrobić, to podać jej chusteczkę. Znam dobrze jej charakter, w takiej chwili nie należy narzucać jej swojej woli.

– Dobrze, że przyszłaś… – mówi bardzo cicho.
– Magda, nie rób jutro zajęć. Nie przygotowuj się w domu, schowaj na ten czas ambicje do kieszeni. Pójdź wcześniej spać. Daj sobie ten czas. Nie zastanawiałaś się, dlaczego my wciąż prosimy dzieci o ciszę? Ja już wiem. One walczą o naszą uwagę. Więc daj im ją, zrób wyjątek. Niech mówią one, ty nie masz na to siły, masz głowę wypełnioną myślami o Pawle.
– Łatwo ci mówić, zakrzyczą mnie…
– Nie. Bo im o tym powiesz, że krzyków nie przyjmujesz. Przystaną na twoje warunki, ponieważ im na tobie zależy. Przyjaźnicie się. Przyjaźń to układ wzajemności. Układ zobowiązujący i oparty na wzajemnych zależnościach, które nie bolą żadnej ze stron. Niech one opowiadają, a ty wsłuchaj się w siebie. I przekonaj się, jak wiele kochających cię dzieci czeka na ciebie tutaj każdego dnia.

***
Jeśli potrzebujesz odpocząć, weź sobie tę chwilę… od dzieci. Odejdź od biurka i usiądź do niego tyłem. Niech zamilkną w Tobie małe i duże niepokoje, niech świat przestanie kręcić się tylko wokół Ciebie, zwolnij. Tak po prostu i bez powodu zacumuj swoją łódź przy małych stolikach. To bezpieczna przystań. Dzieci potrafią być największymi przyjaciółmi dorosłych. Mało kto o tym pamięta.

***
Dzieci potrzebują czasami o wiele mniej niż, my, kobiety pragniemy im dać. Dzieci są proste w swoich instrukcjach, najbardziej na świecie chcą, abyśmy obdarzyli je swoją uwagą. Chcą tego samego, co dorosłe kobiety, tylko w innej proporcji: my chcemy, aby nas wysłuchano, a one potrzebują być blisko nas, niekoniecznie rozpoczynając jakiś temat. To prawo rozwojowe, prawo natury. Wydaje Ci się, że to one męczą, absorbują, przytłaczają, chcą rozerwać Cię na strzępy, wchłonąć w siebie… Zatem zamień tę absorbującą mantrę na drobne i kup za nie górę złota. Przestań się przejmować!

Pozwól nauczyć siebie czegoś… dziecięcego. Lekkiego, słodkiego, czegoś, co smakuje jak szarlotka z bitą śmietaną i jak cytrynowe lody w upalny dzień. Nie wstydź się być znowu uczennicą. To wielki zaszczyt siedzieć w pierwszej ławce tuż przed samym nauczycielem. Uwierz, że od dziecka też można się uczyć. Doświadczasz tej nauki na co dzień, jesteś nauczycielką przedszkola. Wsłuchaj się w dzieci, naciesz nimi swoje smutne serce, poobserwuj ich beztroskie zaangażowanie obecne zawsze i przy każdym działaniu. Wyraź zgodę na przetwarzanie Twojej hierarchii wartości w celach uczynienia Cię szczęśliwą. Poczuj, jak pachnie skoszona trawa i przyprawy zasiane w doniczkach, posłuchaj jak kiełkują Twoje nowe uczucia, których nauczyły Cię dzieci. Jak napędza Cię energia, jak łapiesz się na tym, że koncentrujesz się na szczegółach i jak pachną Twoje myśli. Nikt tego Cię nie nauczy. Potrafią to tylko dzieci. Pozwól, aby to one przejęły pałeczkę. One zaczną uczyć Cię własnej filozofii życia. Twoją uznają za nieprzydatną, niezrozumiałą i mało efektywną, skoro nie rozwesela, nie przynosi ukojenia, powoduje napięcie i ma słodko-gorzki smak.

***
Przysiadam się do stolika dziewczynek, malują swoją panią… Nie zabieram głosu, a one jak moje przyjaciółki, również milczą. Znakomicie eleganckie w organizowaniu sobie czasu. Patrzę na ich małe rączki. Przebierają w kredkach tak sumiennie, jakby każdy kolor miał swoje wyjątkowe znaczenie. Obserwuję rysy twarzy, są skupione, buzie w nieustannym półuśmiechu gotowe na większy, serdeczniejszy, bezinteresowny, głośny śmiech. Nie można także się nie uśmiechnąć, chociaż raz, ale jednak. Zarażają pogodą dobrego ducha, który wyszeptał mi do serca, że w tej ławce nauczę się o wiele więcej o życiu niż ze swoich grubych przewodników. Dzieci wskazują źródło, z którego tętni energia i sens. Skorzystaj z tej wyjątkowej możliwości, jaką daje Ci Twoja praca. Masz przed sobą wyjątkowych nauczycieli, wyjątkowych przyjaciół.

Gdy zaczyna gasnąć w Tobie ta lepsza część Ciebie, gdy czujesz, jak obojętność pęta Ci dobre emocje, odpuść na chwilę. Stań z boku i przez moment nie bierz w tym udziału. Jeśli kolejne zdarzenia zmęczą Cię na miarę dającej się odczuć niechęci; jeśli nagle zacznie cierpieć Twoje serce i nie będziesz miała ochoty się uśmiechać, oznaczać to będzie, że Twoje serce choruje. Potrzebujesz lekarstwa, nie broń się więc przed nim. Mów wtedy mniej, pochyl się i nie wstydź się swoich słabości. Praca w przedszkolu jest osobistym przedsięwzięciem duszy i ciała. Musisz być emocjonalnie silna, wyspana, zahartowana i odporna na przeciwności, również osobiste.

Popatrz na nie, jak one prosto żyją, poczuj gładką skórę policzka, poklejone rączki od wyklejanych dla Ciebie czerwonych serduszek i pozwól im Cię przytulić. W tym zawodzie nie da się być ciągle tylko najlepszym. Czasem trzeba pozwolić sobie na gorszy dzień. A czasem nawet na dwa. Ten czas przeznacz na zbieranie nowych sił, na odnajdywanie w sobie kolejnego sensu, sięgnij do głębszej czeluści wiedzy o sobie samej. Poznaj swoich podopiecznych, naucz się od nich spontaniczności. Poznaj je bliżej i zrób to właśnie teraz, kiedy nie masz na to zupełnie siły. Teraz, kiedy czujesz, że nie dasz rady, poszukaj łodzi ratunkowej. Wśród dzieci. Usiądź pomiędzy nimi, niech Cię fizycznie okrążą, zdobądź się na uśmiech, a w odpowiedzi usłyszysz radosny i szczery śmiech. I zacznij słuchać, a one będą szczęśliwe. I zapamiętają na długo te piękne zajęcia, na których czuły się takie ważne. Rozejrzyj się, gdzie pracujesz. I puść wszystkie sznurki ambicji. Pozwól im na moment zniknąć, ulecieć. I tak nikt nie zauważy, że pofrunęły do nieba. Zrób sobie przerwę dokładnie wtedy, kiedy nie będziesz na tę zmianę przygotowana. Paradoksalnie, na odwrót, przekornie. Bo czy w tym zawodzie, zawsze i wszystko ma swój początek i koniec? Przecież nawet w miłości jest miejsce zwane kawałkiem prywatnego nieba.

3 komentarze do “Odpuść sobie”

    1. Piękne, szczere, prawdziwe wprowadzające w stan milczenia i rozważań. ..!Właśnie zdałam sobie sprawę jak bardzo kocham „te moje wszystkie dzieci” jak bardzo tęsknię za nimi gdy choruję…! Nie pozwolę aby …ktoś zabierał mi tę radość! 🙂 Dziękuję za piękne , płynące z serca słowa :-).

Pozostaw odpowiedź Monika Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.