„Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia”

Jestem nauczycielką Przedszkola i przemieniam świat w bajkową krainę w dosłownym słowa tego znaczeniu. Tak myślę, czuję i wiem. Każdego dnia dziękuję Bogu, że tak pokierował moim losem, że jestem tu i teraz – z moją rodziną, synkiem, mężem i naszym ukochanym pupilem rasy labrador „Tofikiem” (imię nadane przez mojego syna) i moimi wszystkimi dziećmi, moimi kochanymi przedszkolakami, którzy widzą wszystko w barwach tęczy.

Czy od zawsze chciałam być nauczycielką? Gdzieś w sercu nosiłam to na dnie, decyzja o tym dojrzewała długo. Pomógł mi Bóg. Niektórym wyda się to śmieszne, wręcz niedorzeczne i zakrawać może o idiotyzm. Lecz gdybym poszła moją wybraną drogą po podstawówce (wybór szkoły średniej), pewnie nie byłoby mnie w tym miejscu na ziemi, w którym się teraz znajduję. Pamiętam koniec ósmej klasy, planowałyśmy z koleżanką pójść do szkoły gastronomicznej – Ona lubiła gotować, a ja uwielbiałam piec ciasta. (Zawsze, gdy moja mama piekła co niedzielę ciasta, które były przepyszne, wręcz lubiłam jej pomagać i tak złapałam bakcyla). Lecz niestety los wtedy potoczył się inaczej. Aśka zdała egzaminy wstępne, ja oblałam. Byłam tak zrozpaczona, że nawet nie myślałam o poprawce, do której usilnie namawiała mnie koleżanka. Zrezygnowana poszłam do zawodówki. Odbywałam praktyki w delikatesach – ruch był tam przeogromny. Wtedy zapaliło się światełko, tak, to kontakt z ludźmi sprawiał mi największą radość. To nic, że czasami przychodziłam do domu styrana jak przysłowiowy „wół” po dniu ciężkiej pracy i jeszcze trzeba się uczyć, bo jutro sprawdzian. Apetyt rósł w miarę jedzenia – już wiedziałam, kim chcę być i z kim pracować. Moja droga była długa i cały czas trwa, ale niczego nie żałuję. Gdybym miała cofnąć się w czasie, wybrałabym ją ponownie taką samą i z tymi przeszkodami, które napotkałam, bo one w pewien sposób mnie ukształtowały – mój sposób myślenia i postrzegania świata. Pierw zawodówka, potem szkoła średnia (wieczorowo), potem studia – pierwszy staż zawodowy jako stażystka w przedszkolu w mojej rodzimej gminie, z którego byłam dumna. Wiedziałam już wtedy – „to moje miejsce na ziemi”. Po ukończeniu studiów były studia podyplomowe i moja ukochana praca – praca nauczycielki wychowania przedszkolnego. Dzięki temu, że mogłam odbyć staż, wiele się nauczyłam, dowiedziałam, były momenty cudowne i troszkę mniej wzniosłe. Teraz wiem, że wszystko zależy od dobrej woli człowieka, od tego, jaki jest i co sobą reprezentuje. Praca nauczyciela to nie tylko laury i rady pedagogiczne. To ciężka i mozolna praca, która przynosi efekty, gdy wkładamy w nią serce i zaangażowanie. Ktoś powie: „e tam, nauczyciel to zawód jak każdy inny”. Może z jego punktu widzenia ma rację – w końcu każdy je ma (te złe i dobre), ale nauczyciel – to pasja tworzenia, tu nie ma mowy o stagnacji, tą pracą się żyje, oddycha, zabiera się ją wszędzie jak cień, jak słońce i deszcz. Hmm, pewnie gdybym nie była nauczycielką, to zostałabym pisarką – moje marzenie, które myślę, że zrealizuję. Nauczyciel nie zamyka drzwi i idzie do domu – skończyłem pracę – idę. Nauczyciel zabiera ją do domu, myśli, analizuje, szuka – jak pomóc dziecku, które wykazuje deficyty rozwojowe, jak pomóc rozwinąć talent Asi, która pięknie maluje, śpiewa, a inni w nią nie wierzą (jest skryta i zamknięta w sobie). Tyle trzeba zrobić, że dzień i noc jest za krótka – a życie tak szybko ucieka.

Jestem szczęśliwa, że jestem nauczycielką, nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną, nawet za tzw. fortunę…

Czy byłabym wtedy szczęśliwa? Nigdy nie zadaję sobie tego pytania, bo dla mnie szczęście to uśmiech, radość, psoty i figle, to praca, którą kocham plus rodzina i psotny Tofik.

Uważam, że szczęście jest na wyciągnięcie dłoni, lecz niektórzy tego nie dostrzegają, mają wszystko (tak uważają inni – dom, pieniądze itp.) a mimo to są nieszczęśliwi, jest to smutne…

Spójrzmy na swoje dzieci jak się uśmiechają, czy wiemy, kiedy są szczęśliwe, radosne? Ja odkrywam to każdego dnia – codziennie na nowo, i życzę tego Wam… Pamiętajmy, że to od nas zależy, kim jesteśmy, kim będziemy. Droga nie jest łatwa, ale warto nią przejść!

Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Albert Einstein

Pati

***
Tekst został nadesłany na konkurs:

opowiedzswojahistorie_baner

Dowiedz się więcej o konkursie:
www.blizejprzedszkola.pl/przemieniamswiat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.