W ogrodzie miłości

Zerwij dobre i mądre emocje jak zrywa się niezapominajki.
Zrób z nich bukiet, włóż do wody, aby rosły. I nie zapomnij…
Kim jesteś dla dzieci.

***
Emocje wypadły z ogromnej szafy przyzwyczajeń i poturlały się na środek pokoju, wypełniając całe mieszkanie wstydliwym roztargnieniem. Panoszyły się prawie wszędzie. Obezwładniały intensywnością i zadziwiały łagodnością, z jaką przyjęłam wiadomość o swojej wymarzonej pracy. Odważyłam się mrugnąć do pyzatej buzi w lusterku, które od zawsze chciałam wymienić na większe. Wkrótce to zrobię. Mam w końcu okazję, aby oglądać siebie szczęśliwą. I to każdego dnia! W błyszczącą zieleń oczu, których wstydziłam się odkąd zaczęłam dorastać, wprosił się nareszcie uśmiech. Tak długo na niego czekałam. Tak długo czekałam na tę pracę. Pyzata buzia w lusterku teraz wydała mi się przyjemna i ciepła. One nie będą się śmiać. Nigdy nie tańczyłam. Teraz tańczyć będę często i razem z nimi. One nie będą wytykać mnie palcami. One… jakie one są? Nie mogę się doczekać pierwszego spotkania. Mam tyle w głowie, jeszcze więcej marzeń, ale najwięcej zadań stawiam samej sobie: nie przestanę kochać. Jest we mnie tyle pomysłów! Motywacja o smaku najsłodszych pomarańczy buzuje w żyłach do tego stopnia, że nie mogę zorganizować siebie do spania.

Mam tę pracę! – mój krzyk odbijał się echem od liliowych ścian starej kamienicy, która nagle ożyła, a podwórko zazieleniło się od radosnego milczenia czterech ścian. Zmęczona szczęściem, usnęłam, a moje serce nuciło cicho: teraz wszystko się zmieni… Mam dla kogo rano wstać, mam dla kogo żyć…

***
Dzieci zmieniły moje życie, a ja zmieniałam ich małe światy. Dzięki nim przestałam być samotna. One dzięki mnie odkryły znaczenie przyjaźni. Pokochały swoją panią. W moim życiu pojawił się sens pachnący sukcesem, tętniący, napędzający.

***
Po 9 latach zapukało do mojego serca rozczarowanie zawodem, biurko przykryła biel papierowych zaległości. Przez szpary w marzeniach przedzierały się nowe wymagania, którym bałam się sprostać. Poskładałam je wszystkie w kostkę i upychając w szafie, wyłamałam jeden z zawiasów. Cały porządek zmienił swój charakter. Teraz w moim mieszkaniu panował emocjonalny nieład. Mój zapał balansował pomiędzy słusznością a niezdecydowaniem. Przez 9 lat tworzyłam wizerunek nauczycielki kochanej przez dzieci.
Budowałam go własnymi rękami na ciasnej przestrzeni serca, mając do dyspozycji jedynie swoją pasję. Dzisiaj moja wyjątkowość miesza się z faktami. Ułożyłam je wszystkie pedantycznie i cierpliwie jeszcze raz, aby nie zostały okruchy. Nie, nie zrezygnuję w obliczu demonów zmian, jakie rozdrapują moją osobistą hierarchię zawodowych wartości. Stoję przed dużym lustrem: Przecież mogę zmienić siebie. Stać mnie na taką zmianę. W końcu jestem nauczycielką przedszkola.

Jesienny wiatr w towarzystwie piekącego chłodu prowokuje do działania. Wiatr wzmaga się, a we mnie rośnie znajome zmysłom uczucie satysfakcji: Zostałam nauczycielką przedszkola. Nie wolno mi stracić tej szansy. Złote warkocze Dorotki oplatają teraz moje myśli o tym, jak wiele nauczyłam się, pełniąc rolę nauczycielki w tej placówce. Moja twarz rozświetla się, gdy słyszę znajomy głos. Przyprawia mnie o lekki dreszcz na karku: Dzięki pani tak wiele zmieniło się w naszej rodzinie na lepsze…

Nie wolno nam się odkochać. Nie w tym ogrodzie miłości. Tu rosną niezapominajki. Tu rodzą się nadzieje.

***
Zapraszamy do udziału w konkursie:
„Opowiedz swoją historię: Jestem nauczycielką przedszkola.
Przemieniam świat”

Dowiedz się więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.