Zawód? Nauczycielka przedszkola

Dawno temu, za górami, za lasami, żyła samotna królewna i mądry książę – nie, nie… Zbyt sztampowo, tradycyjnie… A ja chciałabym romantycznie i niebanalnie. I jeszcze o nauczycielce. I to przedszkola.

***
Weekend będzie piękny! Wreszcie idziemy razem w góry! Pamiętaj, 6 rano zbiórka na parkingu pod hotelem i nie maluj rzęs! – rzucam Magdzie przez ramię, która zaaferowana jutrzejszą wycieczką w Tatry, leci do Galerii szukać portek. Ech, Magda… Szalona i roztargniona. I to w niej lubię najbardziej.

I kto to mówi?! – ale Magdę ledwie słyszę, bo jedną nogą jest już prawie w tramwaju do Galerii.

***
Magda, czy ty wiesz, że czeka nas 6 godzin marszu po lesie?! Malujesz się od 15 minut!

Tak, wiem, no ale wiesz. Jestem tylko nauczycielką przedszkola. A nigdy nic nie wiadomo.

Magda, kiedy z tym skończysz?! Kiedy przestaniesz demonizować ten zawód? Aż tak go nie lubisz?

No coś ty, uwielbiam, przecież wiesz. Ale się go wstydzę.

Przesadzasz. Pomyśl tylko: kto tańczy w pracy o 7 nad ranem? I kto ma na to przyzwolenie?! Kto może śmiać się na całe gardło i nikt nie zwróci mu na to uwagi? Pokaż mi drugie takie miejsce na Ziemi, gdzie wierzy się w dziecko mocniej i bardziej niż tu, w przedszkolu. I gdzie doświadczysz najprzyjemniejszego uczucia dla kobiety tj. być komuś potrzebną? One ci ufają, kochają cię!

***
Czy jest miejsce tętniące mocniej szczerą i niezdarną miłością? Dzieci są jak kwiaty w ogrodach najdelikatniejszych uczuć. Tylko od Ciebie zależy, jak będą się rozwijać. Jeśli będziesz je pielęgnowała, jeśli o nie zadbasz i będziesz z nimi milczeć i śmiać się, zaskoczą Cię. Na tym polega fenomen miłości. Kiełkuje z owoców wzajemności. Nauczycielka przedszkola jest ogrodnikiem, który dba o swoje nasiona, szanuje je i podlewa. Traktuje jak swoje dzieci. Gdy rosną, cieszy się; gdy puszczają pąki – napawa się dumą. Tylko ogrodnik ma tę niepowtarzalną szansę, aby podglądać jak rosną kwiaty. Dzieci osiągają umiejętności powoli, dorosłym wydają się one mało znaczące, nie chcą długo czekać na efekty. Rodzice chcieliby więcej. Nauczycielka przedszkola nie chce więcej. Jej wystarczy to, co dzieje się teraz. I za to dzieci kochają swoją panią.

Wymagamy dyskretnie, po cichu. Potrafimy czekać na efekty. To zaleta. Nam się nie spieszy. Dajemy dzieciom czas. One czerpią z naszej cierpliwości wiarę i energię do prezentowania pełni siebie. Przecież są wyjątkowe! Wiecie o tym, prawda?

Nauczycielka przedszkola jest cichą przystanią, do której wpływają rozkołysane łodzie. Ty odsłaniasz na ich niebie słońce, Ty otulasz ich białym puchem dobrych chmur. Dusze nauczycielek są pełne wdzięku i zalet. Jedną z nich jest radość – niezbędna, aby przetrwać. Ludzie zapominają o radości, cieszy ich coraz mniej. Już nawet jesień dostała łatkę pesymizmu. A my? Lubimy jesień za to, że jest jesienią w złotej sukience, że zasypuje park magią kolorów i melancholią wplecioną w czerwień jarzębiny. Lubimy jesień, bo potrafimy patrzeć na nią inaczej. Tak jak dzieci.

***
Tylko mu nie mów, gdzie pracujemy! Powiedz, że w międzynarodowej firmie zajmującej się ściąganiem lektorów z Anglii, albo że w banku na stanowisku asystentek dyrektora, albo nie, że w korporacji handlowej i znamy perfekt angielski. No powiedz, plis!

Magda, ty już zupełnie zwariowałaś… Może powiem, że prowadzimy badania na stacji kosmicznej i okresowo latamy na Marsa?!

Magda spuszcza bezradnie wzrok i zwalnia, jest zmęczona. Wstydzi się tego, że jest nauczycielką przedszkola. A ja nie potrafię trafić do jej samotnego serca, tęskniącego za innym życiem. Nie w pojedynkę, ale nareszcie u boku kogoś. Kogoś, kto nie będzie się wstydził jej zawodu.

Miłe panie, zmęczone? – jak grom z jasnego nieba, wyrasta przed nami „ten”, o którym Magda myślała, potykając się co drugi kamień, odkąd wysiadłyśmy z autokaru. I przed „którym” wstyd nie pozwalał jej spojrzeć w jego stronę.

Znam tę trasę, jeszcze jakieś 20 minut i będziemy w schronisku. Wspaniałe, ciepłe, urokliwe miejsce akurat dla tak pięknej, acz zmęczonej kobiety jak pani. Paweł jestem, może będziemy mówić sobie po imieniu? – zwraca się wyraźnie do Magdy, a ona kompletnie zaskoczona zapomina o regułach bon ton i zamiast wykorzystać swoją szansę, potyka się o spory kamień niemal wpadając na Pawła, na którym najwyraźniej nie robi to większego wrażenia.

Widzę jak w moją przyjaciółkę wstępuje Amor siły, odwagi i zaskoczenia. Odezwał się „ten”. Patrzy na mnie jakby to była moja zasługa, jednak patrzy tak przez trzy sekundy. Jej spojrzenie numer dwa mówi: nie opuszczaj mnie!

Wyjmuję aparat pod pretekstem robienia zdjęć, których zrobiłam już tysiąc siedemset czterdzieści, ale co tam, siedemset czterdzieste pierwsze nie zaszkodzi. Przecież las jesienią jest taki fantastyczny.

Pierwszy raz na górskiej wycieczce z naszego klubu? – on zagaduje pierwszy, mnie coraz bardziej pochłaniają zdjęcia, a Magdę „ten facet”.

Rozmowa tych dwojga nareszcie wskoczyła na wzajemne tory, śmieją się i Magda nareszcie przestała się potykać, rozluźniła i nabrała sił. Tak działa Amor, tak działa czar i urok Magdy. Tak pulsuje w żyłach krew. To efekt gór. Dają potężną energię do działania, inspirują serce do mądrej refleksji nad sobą i swoją rolą w tym zawodzie. Dopingują do ciągłych zmian, bo praca tego wymaga. Każda, ale nasza wymaga podwójnie. To jedyny chyba zawód, który oczekuje aż tak skrupulatnej „elastyczności duszy” wobec rodziców, dzieci, Dyrekcji, koleżanek… Wreszcie wobec pozycji, jaką ten zawód zajmuje w dzisiejszym społeczeństwie. Jestem dumna, że jestem nauczycielką przedszkola. Bo mam wpływ. A teraz wielu ludzi pragnie mieć wpływ i to wszędzie.

Czekam na Magdę przy schronisku, bo spakowałyśmy razem kanapki do jednego plecaka. Ale widzę, że nie jestem jej już potrzebna. Gorzej, że mój brzuch potrzebuje zawartości jej plecaka.

To gdzie się rozbijemy? Proponuję tam, za schroniskiem są ławy i stoły. Można zobaczyć piękną panoramę Tatr – Magda puszcza do mnie oko i uśmiecha się łagodnie. Czuje się dobrze w jego towarzystwie. Idziemy w wyznaczone miejsce, a on na moment znika w schronisku.

Mówiłaś mu już, gdzie pracujesz?

No coś ty! Nie jestem głup… – nie kończy, bo Paweł idzie w naszym kierunku niosąc dwa kubki przyjemnie pachnącej gorącej czekolady.

Proszę. Na dalsze kilometry. Zejście nie jest takie łatwe. Mimo że będziemy schodzić w dół, czeka nas parę dość ostrych podejść. Fenomen gór.

Magdę nie za bardzo obchodzą zejścia i podejścia. Widzę, że zaczyna się denerwować, bo wie, że rozmowa zaczyna się zazębiać. Zaraz padnie pytanie o pracę, o jej życie… Nawet nie chce jeść. Przecież mi padnie na tych podejściach! I stało się:

Czym się zajmujesz? – Paweł z naturalnym uśmiechem komicznie wygląda w za ciasnej czapce ledwo dosięgającej uszu. To chyba taka nonszalancja górska, bo przecież nie wieje. Chyba…

Magda oczywiście zakrztusiła się kawałkiem czekolady, którą postanowiłyśmy komisyjnie zjeść na pół bez wyrzutów sumienia, mając przed sobą kolejne 15 kilometrów marszu.

Magda i ja pracujemy w przedszkolu. Jesteśmy nauczycielkami – ratuję z opresji swoją najlepszą przyjaciółkę, która ze łzami w oczach obsypuje mnie lawiną pretensji w stylu: dlaczego mi to zrobiłaś?!

No proszę, nauczycielka przedszkola! – Paweł kładzie się wygodnie na karimacie i po drodze daje Magdzie pstryczka w nos. Ona wreszcie odzyskuje przytomność. Zabawne milczenie pomiędzy tymi dwojga trwa tylko chwilę. Przerywa je oczywiście Paweł:

To musi być fajna praca. Lubię dzieciaki. Na wakacjach dorabiam jako wychowawca kolonijny, jeżdżę z grupami z całej Polski. Raz byłem w przedszkolu, poprosiła mnie o to koleżanka. Opowiadałem dzieciakom o wyprawach w góry, o górach. Było super. Były takie ciekawe, oglądały zdjęcia, przymierzały plecak, oglądały mój sprzęt wspinaczkowy. Trochę się wspinam… Fajnie macie. Nie to co praca osiem godzin za czarnym ekranem kompa. A, Magda, słuchaj, moja kuzynka ma problem ze swoim dzieciakiem. Strasznie jej histeryzuje przed pójściem do przedszkola. Mogę dać jej twój numer telefonu, może jej coś poradzisz? Strasznie się tym przejmuje. Ten mały ją wykończy. Ty jesteś specjalistką, pewnie znasz to z autopsji, przecież masz swoje dzieci…

Nie mam rodziny – Magda mówi to chyba po raz pierwszy z takim smutkiem, że robi mi się chłodno. Wiem, że bardzo chciałaby mieć dzieci, uwielbia Adasia i Martynkę. Zawsze o nich pyta, często ubiera Adasia, za co jestem na nią zła, bo chcę, aby był samodzielny. Ale ją rozumiem. Nie może spotkać tej właściwej osoby.

– Ja też. Mam tylko góry, które zdobywam. I Twój uśmiech.

Mgła przepięknie odsłoniła szczyty i jak porażona zerwałam się robić zdjęcia, zapominając o całym świecie. Patrzyłam i czułam się szczęśliwa. Paweł zdobył Magdę, Magda może rozpoczęła nowy etap w swoim życiu. I może uwierzy, że to jej zawód uczynił ją delikatną, spontaniczną, uśmiechniętą…

Bo w naszym zawodzie uśmiech jest pomostem pomiędzy nauczycielką a dzieckiem. Jest pomostem, który łączy nas nie tylko z dziećmi. Ale z ludźmi, po prostu.

Zawodowa pasja? Nie wstydźmy się jej. Jest czego pozazdrościć.

6 komentarzy do “Zawód? Nauczycielka przedszkola”

  1. Miło było czytać! Praca nauczycielki przedszkola jest bardzo niedoceniana… Ludzie myślą, że taka nauczycielka nic nie robi… tylko bawi się z dziećmi… Nawet inni nauczyciele (przedmiotowcy) często czują się lepsi od przedszkolanek. Smutne.

      1. Dlaczego nie przedszkolanka? Co w tym złego ,że ktoś nas tak nazywa, czyżby to świadczyło o kompleksie. Pracuję z dziećmi już 38 lat, nigdy nie przeszkadzało mi takie nazewnictwo. Dziewczyny, nauczycielki przedszkola, wierzcie w swoją wartość!

  2. To taka dziwna hierarchia nauczyciele – przedmiotowcy, czują się podobno lepsi od koleżanek z przedszkola, ale czy to nie działa także w drugą stronę …..nauczycielkom przedszkola często zdarza się bagatelizować pracę koleżanek pracujących w żłobkach ;(
    Szanujmy się nawzajem, z pożytkiem dla powierzonych nam dzieci 😉

  3. Wspaniały tekst. Chciałabym poznać ciąg dalszy tej historii 🙂 Zgadzam się z M. nasz zawód jest niedoceniany, a ludzie myślą, że tylko pilnujemy dzieci. na szczęście są rodzice, którzy potrafią docenić naszą pracę dobrym słowem, a Dzień Dobry z uśmiechem na ulicy od dawnego przedszkolaka bezcenne 🙂 Nie lubię jak się nas nazywa przedszkolankami, ponieważ nie ma takiego zawodu. Pozdrawiam wszystkie nauczycielki przedszkola.

Pozostaw odpowiedź wie- wiórka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.